Co to jest kotlet schabowy?
I jak go uniknąć
Nie ja wymyśliłam to określenie. Ale używam go chętnie, bo "kotlet schabowy" to częste zjawisko w tekście.
Znałam pewną redakcję, która 3/4 swoich tekstów konstruowała w ten sam sposób: troje bohaterów plus ekspert. Czyli w 3/4 tekstów najpierw przedstawiane były trzy historie, a na końcu wypowiadał/a się psycholog/psycholożka lub inna osoba oceniająca zachowanie bohaterów.
Na pytanie, dlaczego w redakcji stosują taką strukturę tekstu, padała odpowiedź: "Ktoś nam poradził, że tak właśnie się robi".
W porządku. Przyjmuję argument. To nie jest zły format tekstu.

Nieznośnie robi się jednak, kiedy niemal KAŻDY tekst w serwisie lub na blogu wygląda jak kanapka albo kotlet schabowy: chleb, ser, chleb. Albo: panierka, mięso, panierka.
Autorem określenia "kotlet schabowy" jest Mariusz Szczygieł. Mówi o tym m.in. w tym znakomitym wywiadzie dla "Dwutygodnika".
Mariusz Szczygieł mówi tak: "Lubię pisać długie teksty, ale jeśli mają być zwykłe jak kotlety schabowe – to nie. Chcę móc pisać po swojemu, szukając dla tekstów mojej własnej formy. Chcę grać z czytelnikami, wciągać ich w zabawę literacką, dawać im przyjemność obcowania z tekstem. Wiem, że umiem tak przekazać historię, że ma ona, jak to kiedyś napisał Kundera, pewne założenia estetyczne."
O co w tym chodzi?
Chodzi o to, by nie smażyć ciągle "kotletów schabowych". Jeśli piszesz dużo podobnych tekstów, na pewno wiesz, o czym mówię. Dlatego czasami – jeśli masz taką możliwość i chcesz rozwinąć bardziej kreatywną część swojej natury – poszukaj formy innej niż dotąd.
Trochę jest tak, że niemal o wszystkim napisano już wszystko. Dlatego jeśli poruszasz mocno wyeksploatowany temat, warto poszukać formy innej niż wszyscy. Przyzwyczailiśmy się do tekstów w rodzaju "10 błędów, których nie chcesz popełnić przy pieczeniu ciasta" lub "Jak zaprojektować lejek marketingowy w pięciu prostych krokach". To nie są złe formy i często świetnie się sprawdzają.

Jeśli jednak tworzysz coś autorskiego, dłuższą formę dziennikarską albo literacką, poszukaj innego sposobu opowiedzenia historii niż dotychczas. To świetna zabawa i dobre ćwiczenie na kreatywność.
Nie chcę przez to powiedzieć, że jasna i powtarzalna struktura tekstu jest czymś niewłaściwym.
Wprost przeciwnie – tworząc tekst użytkowy, warto zachować jak najbardziej uporządkowaną strukturę. Czytelnik musi wiedzieć, czego się spodziewać.

Przejrzysta struktura sprawdzi się także podczas wywiadów. Niektórzy twórcy, na przykład autorzy The Growth Hub Podcast wyrobili sobie pewien wzór rozmowy – zawsze zadają rozmówcom kilka tych samych pytań i jest to mądry zabieg (dlaczego – przeczytasz już wkrótce).

Poza tym, czytelnicy przywiązują się do formy. Uwielbiałam kiedyś rozmowy Jamesa Liptona w programie "Inside the Actors Studio". Moim ulubionym momentem był Kwestionariusz Pivota – seria pytań, na które odpowiadały hollywoodzkie gwiazdy, m.in. "ulubione słowo" czy "ulubione przekleństwo". A potem były pytania od widzów. Przewidywalna, solidna forma. Co najważniejsze – konsekwentna!
Ale wróćmy do kotleta.
Czy wywiady Liptona były kotletami schabowymi? Nie – raczej marką i znakiem rozpoznawczym gospodarza programu. Kotlet schabowy powstaje wtedy, kiedy tworzymy teksty podobne do setek lub tysięcy innych tekstów. Teksty-klony, które różnią się właściwie tylko tym, że mają inny adres w wyszukiwarce. Po prostu teksty nudne, powtarzalne i do bólu przewidywalne (3 bohaterki + ekspert, zaczynanie wywiadu od tego samego pytania). Dlatego warto poszukać swojego własnego wyróżnika, swojego stylu, tonu i głosu.
Weźmy kryminał. Kryminał musi mieć formę, inaczej nie jest kryminałem. Ale każdy autor wie, że nie wystarczy struktura kryminału, żeby czytelnik się książką zachwycił.
Kochamy kryminały, bo mają wyrazistego bohatera, cięty język, ciekawe szczegóły, wiedzę o dziedzinach, o których niewiele wiemy. Mają TO COŚ.
I jest tak trochę z każdym tekstem. Powinien mieć "to coś". Coś, co odróżni go od smażonych przemysłowo kotletów. Czym może być to coś? Co możesz zrobić, żeby Twój tekst był ciekawszy?
W tekście użytkowym:
Znajdź odpowiedni punkt widzenia
Ludzie nie chcą czytać kolejnego tekstu o aplikacji, która pozwala ci zamówić zakupy z dostawą do domu.

Ale może chętnie przeczytają tekst o tym, jak zbudować aplikację, która po 6 miesiącach od startu zbiera 240 mln $ finansowania?

Jeśli masz do napisania na przykład tekst o Black Friday, zastanów się, jak możesz wykorzystać oklepany temat w nowej odsłonie. Czy ktoś właśnie zarobił na tym miliony? A może właśnie stracił? Czy w temacie jest coś świeżego, kontrowersyjnego? Może na rynku pojawia się nowy, przełomowy trend?

Każdy temat można ująć z wielu różnych stron – znajdź coś, co będzie ciekawe dla twojego odbiorcy.
Wykorzystaj bohatera
Wszyscy wolimy czytać teksty o ludziach – niekoniecznie o produktach. Jeśli możesz, wykorzystaj w swoim tekście ludzką historię. Dodawaj cytaty, barwne wypowiedzi, pisz przez pryzmat człowieka, a nie rzeczy. Co brzmi ciekawiej: "Człowiek, którego meble zamawia sam Putin" niż "Największe hity eksportowe polskiej branży meblarskiej"?
Dodaj coś od siebie
Jeśli możesz, dodaj osobistą perspektywę – pamiętaj, wszyscy kochamy ludzkie historie! Zamiast tekstu ""Wielki test gorzkiej czekolady", przygotuj tekst "Przetestowałem/am 7 rodzajów gorzkiej czekolady i już wiem, który jest najlepszy".
W tekście literackim i reporterskim:
Zmień narratora, perspektywę, kąt patrzenia
W tekście literackim: mając do napisania tekst "Opisz swojego psa", spróbuj pisać z perspektywy psa. Możesz pisać z punktu widzenia dziecka, zmieniać optykę. Świetnie poradziła sobie z tym zadaniem Aneta Modelska w książce "Odbicia" lub Mark Haddon w "Dziwnym przypadku psa nocną porą".

W tekście reporterskim: zmień narrację z trzecioosobowej na pierwszoosobową i pozwól bohaterowi mówić jego głosem. To prosty zabieg, który często wyciąga wiele dodatkowych emocji. Możesz też pokusić się o formę listu - tak jak w tym tekście.
Znajdź formę
W tekście literackim: epoka eksperymentów formalnych już za nami (której symbolem jest książka "Sto tysięcy miliardów wierszy"), ale to nie znaczy, by nie szukać sposobów na rozwijanie swojego warsztatu. Spróbuj na przykład napisać opowiadanie, w którym zdania zaczynają się naprzemiennie od: "Niestety" i "Na szczęście".

W tekście reporterskim: spróbuj użyć ciekawej formy – możesz wykorzystać chwyty marketingowe takie jak "10 sposobów na...", "Siedem dni z..." itd. W tym przypadku, reportaż o zajmowaniu pustostanów przybrał formę "przewodnika" jak taki pustostan zasiedlić.
Użyj konkretnych słów lub motywów
W tekście literackim: ciekawym ćwiczeniem może być narzucenie sobie konieczności użycia zestawu konkretnych motywów, które musisz wykorzystać w tekście, na przykład: gra w karty, diabeł, podróż. Albo: sianokosy i bozon Higgsa.

W tekście reporterskim: tu możesz zastosować formę, która koresponduje z treścią. Na przykład w książce "13 pięter" Filipa Springera kolejne opowieści faktycznie wiążą się z kondygnacjami, na których mieszkają bohaterowie.
Ważne!
Nie przesadzaj. Nie próbuj za wszelką cenę udziwniać tekstu, bo skutek będzie odwrotny do zamierzonego. Tekst ma przede wszystkim przekazać to, co masz do przekazania. Forma jest po to, by zrobić to w atrakcyjny i nie nudny dla czytelnika sposób.
Jeszcze jedna rada. Jeśli masz wyjątkowo mocną treść, świetny kontent, przełomowe dane, wstrząsającą historię – nie kombinuj. Najpierw treść, potem forma.
Na koniec zagadka.
Czy znasz ten obraz?
Nosi tytuł "Las Meninas" i namalował go Diego Velázquez. Dlaczego taki z pozoru klasyczny obraz przedstawiający zwyczajny temat dworskiego życia, został okrzyknięty dziełem nowatorskim i wywołał burzliwą dyskusję?
Z powodu "tego, kto patrzy".
Malarz – Diego Velázquez widoczny z lewej strony za sztalugą – nie maluje obrazu, który my widzimy. Maluje kogoś, kto stoi przed nim i kto odbija się w lustrze widocznym w głębi. Tym kimś jest para królewska, która patrzy na malarza i bawiące się infantki. A my patrzymy na tę scenę ich oczami.

Widzisz?
I o to chodzi. Znaleźć kąt, pod którym wszystko widać w nowym, ciekawym świetle.
Nie przegap kolejnego posta!
Zapisz się na newsletter i dwa razy w miesiącu otrzymuj ode mnie napakowany wiedzą list.

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzane danych przez administratora strony joannakocik.com, zgodnie z polityką prywatności.
Miłego tworzenia!

Podobało Ci się? Podziel się i obserwuj mnie na LinkedInie i Instagramie.
Postaw kawę!
Masz pytania? Chcesz skonsultować ze mną swój tekst? Napisz do mnie albo postaw mi wirtualną kawę i pogadajmy!

Chcę postawić wirtualną kawę
kontakt@joannakocik.com
Klikając "wyślij" wyrażasz zgodę na przetwarzane danych przez administratora strony joannakocik.com, zgodnie z polityką prywatności.
Ten serwis korzysta z plików cookies. Więcej informacji w polityce prywatności.
Zaakceptuj
Made on
Tilda