Największy błąd w tworzeniu kontentu

Produkowanie treści tylko po to, by produkować treści, nie ma sensu. Zawsze musisz wiedzieć po co piszesz – czyli jaki masz cel.
Zastanów się, czy kiedykolwiek zdarzyło ci się opublikować post na blogu z następujących powodów:


  • "Dawno nic nie było na blogu, więc trzeba coś wrzucić".
  • "Google lubi, jak publikuje się regularnie, więc może coś wrzucę".
  • "Mój szef chce, byśmy publikowali co najmniej jeden tekst na blogu tygodniowo".
Założę się, że każdy z nas zrobił to przynajmniej raz. Przyjął cel, który brzmiał:

  • "Publikujmy X artykułów w czasie Y"
  • "Publikujmy na LinkedInie 3x w tygodniu!"
  • "Publikujmy więcej!"
Jeśli też tak robisz, przestań.

Natychmiast!
Dlaczego? Takie podejście to marnowanie czasu i zasobów.

Więcej kontentu sukces.

Wiele osób podchodzi do tworzenia i publikowania treści jako celu samego w sobie. Tymczasem tworzenie i publikowanie powinno do celu prowadzić.

Oczywiście – można tworzyć dla przyjemności. Ale jeśli działasz w marketingu, prowadzisz blog lub chcesz zarabiać na swoim koncie na Instagramie, twoje pisanie musi mieć cel.

Zanim zaczniesz tworzyć kontent, musisz odpowiedzieć sobie na pytania:

Po co to robię? Jaki mam cel?

Jaki to może być cel? Za chwilę pokażę Ci konkretne przykłady. Najpierw jednak przyjrzyjmy się ogólniejszym zasadom formułowania celów, zaczerpniętych z metodologii SMART.

Zgodnie z tym podejście, twój cel powinien być:

  • Specific (konkretny)
  • Measurable (mierzalny)
  • Attainable (osiągalny)
  • Relevant (istotny)
  • Timely (określony w czasie)

Na potrzeby tego tekstu proponuję trochę uprościć powyższe zasady i skupić się na trzech punktach. Możemy przyjąć, że twój cel powinien być:

  • mierzalny - to znaczy, że można go wyrazić liczbowo.
  • realny - to znaczy, że jesteś w stanie go osiągnąć.
  • konkretny - to znaczy, że jesteś w stanie jasno go określić i umiejscowić w czasie.
Formułowanie celów w oparciu o te trzy zasady pozwala odejść od hasła "publikujmy więcej" i przejść do konkretnych, mierzalnych i realnych celów.
Jak zatem sformułować swoje cele?
Chcę, aby artykuły na moim blogu przeczytało w tym kwartale łącznie 20 tysięcy osób, a 20% z nich zapisało się na demo produktu.
Chcę zwiększyć liczbę odwiedzających blog/liczbę followersów/subskrypcji kanału na YouTube o 25% do końca I półrocza.
Chcę w tym kwartale zebrać 50 opinii dotyczących mojego produktu, wywołując dyskusję pod publikowanymi przeze mnie treściami.
Chcę, żeby w tym roku 1000 osób zapisało się na mój newsletter/demo produktu/pobrało raport ze strony.
Chcę, aby jeden z moich artykułów znalazł się w najlepszej 10 wyników Google na 2 słowa kluczowe i by wygenerował 10 tys. odwiedzin z ruchu organicznego do 30 maja.
Oczywiście liczby, których użyjesz, będą zależały od wielu czynników – pamiętaj jednak, by były REALNE. Stawianie sobie za cel miliona subskrypcji podcastu w sytuacji, gdy dopiero zaczynasz, nie ma wielkiego sensu.
A czy... nie można tworzyć dla samej radości tworzenia? Może tworzysz z pasji i nie masz intencji zarabiania na blogu, podcaście czy profilu na Instagramie? Po prostu chcesz edukować, dzielić się wiedzą albo dostarczać ludziom rozrywki?

Tutaj też możesz określić cele – chcesz w końcu, by ludzie konsumowali tworzone przez Ciebie treści. A konkretne i realne cele liczbowe pomogą ci to osiągnąć i zmotywują cię do pracy.
Jeśli ci się nie uda – będziesz mieć punkt wyjścia, by zastanowić się, co poszło nie tak i jak poprawić sytuację. Być może trzeba będzie skalibrować ponownie cele albo rozrysować nową strategię.

Nie skupiaj się jednak na ilości wyprodukowanych treści, ale na liczbie osób, do których twoje treści dotrą lub liczbie osób, które podejmą konkretne działanie po przeczytaniu Twojego tekstu.
Możesz w ten sposób stworzyć 50 artykułów, które będą miały po tysiąc czytelników.

Albo pięć po dziesięć tysięcy.

Albo jeden artykuł, który będzie miał 100 tysięcy wyświetleń.

Nie chcę przez to powiedzieć, że regularność jest zła. Wprost przeciwnie, regularność jest twoim sprzymierzeńcem.

Chcę powiedzieć, by nie dać wpędzić się w pułapkę, polegającą na wymyślaniu tematów i pisaniu byle jakiego tekstu tylko po to, by zapchać dziurę w kalendarzu i planie kontentowym, bo akurat "wypada coś opublikować" albo "dawno nic nie było, ludzie zaraz o mnie zapomną".


Żyjemy w czasach nadprodukcji treści. Czy więc na pewno chcesz produkować kontent, który jest "zapchajdziurą"?
Wiesz, ile postów produkują miesięcznie wszyscy ludzie korzystający z Wordpressa? 70 milionów.

99% procent odbiorców czyta 1% tych tekstów.
Nie marnuj więc czasu na tworzenie "waty", która ma zapełnić jakieś "puste miejsca" w kalendarzu publikacji, ale która nie przyciągnie użytkowników.

Zawsze bierz pod uwagę, czy twój tekst spełnia twój cel.

Sama musiałam odrobić lekcję że jakość jest lepsza niż ilość - czasem oznaczało to łączenie kilku tekstów w jeden, a także kasowanie tych nieklikalnych.

Kolejną pułapką jest również przekonanie, że dobry tekst musi być długi. Nie zawsze tak jest – są blogi, na których wpisy nie przekraczają liczby 500 słów, a mają niezwykle wartościowe treści.

Chodzi o jakość i o to, co odbiorca wyniesie z Twojego tekstu. I o tym sobie teraz powiemy – jak poszczególne treści, które tworzysz, mogą przyczyniać się do osiągnięcia przez ciebie realnych, konkretnych i mierzalnych celów.
Wiesz już z tego tekstu, że pytanie o cel jest jednym z czterech, które musisz sobie zadać przed stworzeniem nowego artykułu, odcinka podcastu czy innej treści.

Jaki więc cel może spełniać pojedynczy tekst? Oto trzy przykłady:
Widoczność w Google
Tak – mamy tu do czynienia z tak zwanym "pisaniem pod SEO". Jeśli celem w twojej strategii kontentowej jest pozyskiwanie użytkowników z ruchu organicznego w Google, to pisanie SEO-tekstów ma duży sens.

Temat optymalizowania tekstów pod SEO zostawmy sobie na inny raz (to zresztą temat-rzeka, zasługujący na osobny blog, a nie tylko post).

Dziś chcę przekazać ci tylko jedną radę dotyczącą widoczności w Google: jeśli chcesz, aby użytkownicy odwiedzali twoją stronę po wpisaniu konkretnej frazy w Google, musi ona wyświetlać BARDZO WYSOKO.

I aby znaleźć się w tej topce, musisz mieć świetne treści na dany temat, wykorzystać odpowiednie słowa kluczowe i jeszcze wpasować się w kapryśny algorytm Google.

Może się więc okazać, że jeden tekst, nad którym będziesz pracować miesiąc, przyniesie więcej ruchu niż siedem innych postów napisanych byle jak.

Mam taki przypadek na swoim koncie i chętnie kiedyś o nim opowiem.
Pozyskanie backlinków
O co chodzi z backlinkami? Po dokładne instrukcje odeślę cię do tej strony, ale w skrócie, jeśli chcesz, by Google premiowało twoje treści, inne strony muszą do nich linkować. Czyli to ty musisz być źrodłem wiedzy dla innych - tak jak powyższa, podlinkowana przeze mnie strona.

Jakie treści mogą sprawić, że inni będą chcieli do ciebie linkować?

  • infografiki
  • wyniki badań, sondaże
  • wszelkie interaktywne narzędzia, jak kalkulatory czy generatory
  • cytaty ekspertów
  • autorskie metody działania

Wspólny mianownik jest jeden: to musi być zajebista treść. Nie dobra. Zajebista.

Jak w mediach ocenia się opiniotwórczość? Właśnie liczbą cytowań, czyli ile razy inne medium powołało się na twojego newsa.

Widzisz teraz, że aby ktoś podał ciebie jako źródło, musisz dostarczyć mu unikatową i wartościową treść, której nie znajdzie nigdzie indziej.

Jeśli CEO dużej firmy w rozmowie z tobą zdradzi plan dalszej ekspansji, cytowania masz jak w banku. Jeśli przygotujesz świetną infografikę z mnóstwem danych, masz szansę, że inni bedą się na nią powoływać. To niełatwe, ale wykonalne – i jak najbardziej może być celem, który przyświeca ci w trakcie tworzenia treści.
Edukowanie odbiorców
To jeden z najczęstszych celów zarówno treści marketingowych, jak i newsowych: informowanie, dzielenie się wiedzą, pokazywanie się w roli eksperta, rozwiązywanie problemów. Żeby to osiągnąć, musisz zamienić się miejscem z czytelnikiem i wyobrazić sobie, czego szuka. Jakie pytanie zadałbyś na jego miejscu? O czym chciałby poczytać, czego się dowiedzieć?

To kluczowa sprawa: dowiedz się, czego twoi czytelnicy nie wiedzą i odpowiedz na ich pytania. Tylko bez lania wody! Podawaj jak najwięcej praktycznych rad i przykładów.


Odbiorca musi wynieść coś wartościowego z twojego tekstu.

Jeden z najlepszych strategów marki osobistej, Justin Welsh, radzi, by zawsze zadać sobie te dwa pytania:

"Czy ten kontent zmusza do zastanowienia się?"
"Czy uczy odbiorcę czegoś nowego?"

Jeśli odpowiedź na którekolwiek z nich, brzmi "tak" – jesteśmy w domu. Jeśli odpowiedź na oba brzmi "nie" – trzeba zrobić krok w tył i jeszcze raz zastanowić się nad celem tekstu.

Twój kontent może mieć oczywiście jeszcze inne cele, na przykład wywołanie dyskusji w twojej grupie docelowej, zaangażowanie odbiorców albo... rozrywkę. Tak – to też jest cel.

I pamiętaj, każda treść może spełniać jeden lub kilka celów, ale prawdopodobnie nie wszystkie na raz. To, co będzie się klikać w social mediach, może nie poradzić sobie w SEO (i odwrotnie). To całkowicie normalne.

Dlatego najlepiej obrać taktykę: jeden tekst = jeden cel.

Pamiętaj tylko, by zadać sobie pytanie:
Czy ta treść pomaga mi osiągnąć mój mierzalny, realny i konkretny cel?
Jeszcze jedno.

Wierzę, że oryginalny i wartościowy kontent zawsze się obroni.

Oczywiście trzeba go jeszcze opublikować w odpowiednim czasie i kontekście, a także umieć wypromować, by wygenerować ruch i przyciągnąć ludzi.

Ale chcę wam powiedzieć, że nie ma tu drogi na skróty.

Każdy kiedyś zaczynał. Nawet najbardziej popularni blogerzy, twórcy, podcasterzy i youtuberzy mieli kiedyś 20, 50 wyświetleń – zanim doszli do 20 tysięcy. Albo 20 milionów. I jasne, pewnie mieli też trochę szczęścia, ale większość popularnych blogów zawdzięcza tę popularność świetnym treściom i konsekwencji w ich tworzeniu, a niekoniecznie ilości czy długości.

Tak - tylko tyle i aż tyle.

Zgadasz się ze mną? Masz swoje zdanie? Zapraszam do dyskusji w komentarzach poniżej!

Nie przegap kolejnego posta!
Zapisz się na newsletter i dwa razy w miesiącu otrzymuj ode mnie napakowany wiedzą list.

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzane danych przez administratora strony joannakocik.com, zgodnie z polityką prywatności.
Miłego tworzenia!

Podobało Ci się? Podziel się i obserwuj mnie na LinkedInie i Instagramie.
Postaw kawę!
Masz pytania? Chcesz skonsultować ze mną swój tekst? Napisz do mnie albo postaw mi wirtualną kawę i pogadajmy!

Chcę postawić wirtualną kawę
kontakt@joannakocik.com
Klikając "wyślij" wyrażasz zgodę na przetwarzane danych przez administratora strony joannakocik.com, zgodnie z polityką prywatności.
Ten serwis korzysta z plików cookies. Więcej informacji w polityce prywatności.
Zaakceptuj
Made on
Tilda