Blog

Największy błąd przy tworzeniu kontentu

Kontent

Produkowanie treści tylko po to, by produkować treści, nie ma sensu. Zawsze musisz wiedzieć PO CO piszesz – czyli jaki masz cel.



Zastanów się, czy kiedykolwiek opublikowałeś/opublikowałaś post na blogu z następujących powodów:

  • "dawno nic nie było na blogu, więc trzeba coś wrzucić"
  • "Google lubi, jak publikuje się regularnie, więc może coś wrzucę"
  • "mój szef chce, byśmy publikowali co najmniej jeden tekst na blogu tygodniowo"

Założę się, że każdy z nas zrobił to przynajmniej raz. Widziałam wiele "strategii kontentowych", które opierały się na celach "opublikowania X artykułów w czasie Y".

Jeśli nadal tak robisz, przestań.

Natychmiast!

Dlaczego? Takie podejście to marnowanie czasu i zasobów. Masowe produkowanie SEO-tekstów na 500 słów nie przyczyni się do wzrostu popularności twojej marki. 

Zanim w ogóle zaczniesz tworzenie jakichkolwiek treści, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: po co to robię? Przykładowe odpowiedzi to:

  • Chcę, żeby ludzie po wpisaniu w Google "Jak napisać post na bloga" widzieli mój artykuł na pierwszej stronie.
  • Chcę pokazać, że jestem ekspertem w projektowaniu wnętrz i w ten sposób przyciągnąć klientów.
  • Chcę wywołać dyskusję wśród osób obserwujących mój profil i poznać ich zdanie na temat naszego nowego odkurzacza.

Jeśli w ten sposób sformułujesz cele, będzie ci łatwiej wyznaczyć także wymierne rezultaty, takie jak:

  • Chcę, żeby artykuły na moim blogu przeczytało w tym kwartale 50 tysięcy osób. 
  • Chcę poprzez treści na swoim blogu zdobyć 50 klientów, którzy szukają projektanta wnętrz.
  • Chcę osiągnąć 10 tys. followersów mojego profilu.  

Czy liczbowe rezultaty są konieczne? Nie. Jeśli jednak koniecznie chcesz opierać się na cyfrach, nie skupiaj się na liczbie wyprodukowanych treści, ale na liczbie osób, do których te treści dotrą.

Możesz w ten sposób stworzyć 50 artykułów, które będą miały po tysiąc czytelników, albo pięć po dziesięć tysięcy. Albo jeden, hitowy artykuł, który wygeneruje ruch na twojej stronie.

No dobrze, a jeśli piszesz bloga, nie skupiając się na celach liczbowych? Nie masz intencji zarabiania na nim, ale chcesz edukować innych, dzielić się swoją wiedzą albo po prostu lubisz pisać i robisz to dla przyjemności? To też są cele! W tym wpisie skupiamy się jednak na przypadkach, kiedy zarabiasz na pisaniu i kiedy kontent ma służyć realizacji twoich celów marketingowych.

Pracowałam kiedyś w redakcji, w której każdy reporter miał oddawać dwa teksty dziennie. Jak to się kończyło? Ano tak, że czasem oddawał dwa bardzo słabe teksty, choć mógł oddać jeden dobry. 
Nie chcę przez to powiedzieć, że regularność jest zła. Chcę powiedzieć, by nie dać wpędzić się w pułapkę, polegającą na wymyślaniu tematów i pisaniu byle jakiego tekstu tylko po to, by zapchać dziurę w kalendarzu i planie kontentowym.


Wróćmy do celów. Przyjrzyjmy się, jakie cele możesz postawić sobie przy tworzeniu treści i jak je osiągnąć.

Pozyskanie backlinków


O co chodzi z backlinkami? Po dokładne instrukcje odeślę cię do tej strony, ale w skrócie, jeśli chcesz być widoczny wysoko w Google, inne strony muszą linkować do twoich treści. Czyli to ty musisz być źrodłem wiedzy dla innych. Tak jak ja właśnie zalinkowałam tu zewnętrzną stronę. 

Jakie treści mogą sprawić, że inni będą chcieli do ciebie linkować?

  • infografiki
  • wyniki badań, sondaże
  • wszelkie interaktywne narzędzia, jak kalkulatory czy generatory
  • cytaty ekspertów

Wspólny mianownik jest jeden: to musi być zajebista treść. Nie dobra. Zajebista.

Jak w mediach ocenia się opiniotwórczość? Właśnie liczbą cytowań, czyli ile razy inne medium powołało się na twojego newsa. Widzisz teraz, że aby ktoś podał ciebie jako źródło, musisz dostarczyć mu unikatową i wartościową treść, której nie znajdzie nigdzie indziej. Jeśli CEO dużej firmy w rozmowie z tobą zdradzi plan dalszej ekspansji, cytowania masz jak w banku. Jeśli przygotujesz świetną infografikę z mnóstwem danych, masz szanse, że inni bedą się na nią powoływać. To niełatwe, ale wykonalne – i jak najbardziej może być celem, który przyświeca ci w trakcie tworzenia treści. 

Widoczność w Google


Jeśli chcesz, aby ludzie odwiedzali twoją stronę po wpisaniu konkretnej frazy w Google, musi ona wyświetlać BARDZO WYSOKO. Obstawiam, że musi być w TOP7. Może nawet TOP5. 

Google premiuje naprawdę najlepszy kontent. Więc jeśli chcesz być w topce, musisz pisać świetne treści na dany temat. Może się więc okazać, że jeden tekst, nad którym będziesz pracować miesiąc, przyniesie więcej ruchu niż siedem innych postów napisanych byle jak.

Wiesz, ile postów produkują miesięcznie wszyscy ludzie korzystający z Wordpressa? 70 milionów. 

99% procent odbiorców czyta 1% tych tekstów. 

Jeśli więc twoja firma taśmowo produkuje blogposty na 500 słów, czas z tym skończyć. Po więcej porad – nie tylko dotyczących kontentu, ale szerzej marketingu, odsyłam do świetnego artykułu z bloga Karoli Karlson.

Edukowanie odbiorców

To jeden z najczęstszych celów zarówno treści marketingowych, jak i newsowych: informowanie, edukowanie, rozwiązywanie problemów. Żeby to osiągnąć, musisz zamienić się miejscem z czytelnikiem i wyobrazić sobie, czego szuka. 

To kluczowa sprawa: dowiedz się, czego twoi czytelnicy nie wiedzą i odpowiedz na ich pytania. Tylko bez lania wody! Podawaj jak najwięcej praktycznych rad i przykładów. 

Twój kontent może mieć oczywiście jeszcze inne cele, na przykład wywołanie dyskusji, zaangażowanie odbiorców albo... rozrywkę. Tak – to też jest cel. 

I pamiętaj, każda treść może spełniać jeden lub kilka celów, ale prawdopodobnie nie wszystkie na raz. I nie ma w tym nic złego - przeciwnie, lepiej obrać sobie jeden cel i go zrealizować niż produkować tekst, który ma świetnie radzić sobie w Google, wywoływać dyskusję, "zarabiać" backlinki i jeszcze wyczerpująco odpowiadać na pytania twoich odbiorców. 

Aha, jeszcze jedno.


Co się dzisiaj klika w internecie?

Dramy. Kłótnie. "Mocne słowa". Hejt. 

Dzisiaj zaskakująco łatwo jest produkować treści, które nie mają na celu nic więcej niż nakręcenie hejtu w komentarzach. Obserwuję to we wszystkich mediach, na blogach, Facebooku i Instagramie. Najłatwiejszą taktyką jest dzisiaj skrytykowanie kogoś, ubranie tego w płaszczyk "własnej opinii" i rzucenie na pożarcie publiczności. Wiadomo, że będzie się klikać, tak samo jak wszelkie "wpadki", "gafy" i inne "afery". 

Serio, nie róbcie tego.

Jeśli jesteście internetowymi twórcami - nie budujcie swojej marki na hejtowaniu innych. To nie tylko nieeleganckie, ale na dłuższą metę nieskuteczne. 

No i najważniejsze.

Dobry, oryginalny i wartościowy kontent zawsze się obroni. 

Każdy kiedyś zaczynał. Nawet najbardziej popularni blogerzy, twórcy, podcasterzy i youtuberzy mieli kiedyś 20, 50 wyświetleń – zanim doszli do 20 milionów. I jasne, pewnie mieli też trochę szczęścia, ale większość popularnych blogów zawdzięcza tę popularność świetnym treściom. 

Tak - tylko tyle i aż tyle. 

Więc do przodu! Jedyny sposób, by być równie świetnym, to pisać, pisać i pisać. 


















Made on
Tilda